Nazywam się Marcin. W dzień wożę ludzi po Radomiu. Wieczorem siadam do laptopa i buduję rzeczy, których nikt mi nie zlecił.
Zaczęło się w Holandii, w czerwcu 2025. Pracowałem na dwunastogodzinnych zmianach w magazynie, wracałem do pokoju i pisałem na starym laptopie program, który miał pilnować, żeby komputer nie zwalniał bez powodu. Robiłem to, bo chciałem umieć. Nie było planu, nie było firmy, nie było nikogo, kto by na to czekał.
Była przerwa w kodzie. Przez trzy tygodnie jeździłem w trasy po Europie i miałem przy sobie tylko telefon. Nie przestałem planować ani pisać, po prostu robiłem to z kabiny, a nie zza biurka. W historii zmian tego nie widać.
Od tamtej pory zmieniła się właściwie tylko skala. Jest praca w dzień i jest kod w nocy. Próbowałem kiedyś sprzedawać, miałem nawet mały sklep internetowy, ale marketingowa nawijka okazała się nie dla mnie. Wolę zrobić narzędzie, które komuś realnie pomoże, i oddać je za darmo.
Więc nie sprzedaję Ci tu niczego. Poniżej możesz po prostu zobaczyć, co z tego wyszło.